Styl życia

Cześć jestem emocja, poznajmy się. Czyli o tym, co w Tobie piszczy.

Nieskalana uczciwość wobec siebie to podstawa pomyślnego życia

Debbie Ford

Bywają takie dni, że nic nie układa się po mojej myśli … wszystko jest nie tak, zupełnie oderwane od moich oczekiwań. Bywam sobie w tym stanie i pozwalam, by wszystko się ze mnie wylało w ramach oczyszczenia … najmocniejszą moją bronią są łzy. Te niepozorne krople robią doskonałą robotę, potrafią oczyścić całe moje wnętrze, zabierając ze sobą wszystkie złe emocje, zostawiając czystą przestrzeń, ciszę, którą z niezwykłą starannością uzupełniam dobrymi, sprzyjającymi fluidami. Oczywiście nie zawsze przychodzi to gładko, ale wciąż się staram, by okres mojego buntu wewnętrznego trwał jak najkrócej.

Ostatnio moje życie obfite było w taki opór, właściwie odkąd wkroczyłam na ścieżkę świadomego rozwoju, poruszyłam wiele niewygodnych spraw i rozpoczęłam pracę nad „nowym” życiem, protest budzi się często. Wciąż powracają do mnie pytania, na które odpowiadam z niezwykłą determinacją. Czy warto? Czy starczy mi sił? Czy jestem dostatecznie dobra? Potrzebowałam czasu, by znów poczuć się dobrze w swojej skórze i uzyskać odpowiedzi na pytanie, które wciąż we mnie kwitną.

Rozwój osobisty to z jednej strony wspaniała sprawa, stajesz się silny, wdzięczny, głodny wiedzy o sobie i otaczającym Cię świecie … lecz jest również niekomfortowa strona, z którą trzeba się mierzyć, bo im więcej wiesz, tym więcej chcesz zmienić … a to jak wiadomo, wymaga ogromnego nakładu pracy. Stajesz się innym człowiekiem a świat, który Cię otacza, wciąż jest taki sam … zaczynasz zdawać sobie sprawę, że zwyczajnie nie pasujecie już do siebie i wtedy pojawiają się wyzwania 🙂

Najważniejsze jest, by na każdym etapie własnego rozwoju pomagać sobie, dbać o komfort własnego ciała oraz umysłu, podążać za swymi pragnieniami, być swoim najlepszym przyjacielem.

Zadawanie sobie pytań, kim jestem, jaka jestem, dokąd zmierzam, to moje ulubione zajęcie, i ze szczerym sercem polecam to każdemu. Odpowiedzi wciąż mnie zaskakują, bo ulegają zmianie, a istotne jest to, że za każdym razem ta odpowiedź na ten moment jest prawidłowa. Bez wątpienia rodzi to bunt, ale po chwili walki ze starymi nawykami, pokonując ogromnie kręte dogi, z podniesioną głową wracam do gry. Kluczem do tego, by znaleźć się znów na właściwej ścieżce, jest pełna zgoda na uwolnienie tego, co we mnie drzemie. Człowiekowi ciężko jest, iść dalej niosąc ciężar nieuwolnionych emocji.

Co pomaga je wyładować? W moim wypadku oczywiście jest to muzyka, ona jest odpowiedzią na wszystkie moje pytania oraz pomaga rozwiązywać problemy. Jest to dla mnie niezwykła forma terapii … niezależnie od nastroju i miejsca, w którym się znajduję, zawsze jest skuteczna. Może być bardzo pomocna w całym procesie, ponieważ potrafi odpowiednio nastroić.

Tłumienie emocji w sobie sprawia, że zaczynają one się w nas kumulować, a tym samym niezauważanie odbijają się na zdrowiu, ugniatając wszystko, co funkcjonuje dobrze. Ważne jest, by pamiętać o tym, że nawet jeśli wypieramy coś ze swego umysłu i jesteśmy przekonani, że w głowie tego nie ma, ciało doskonale pamięta każde napięcie. My to kraina, w której nie ukryjemy niczego przed samym sobą.

Nie lubimy być smutni, czy też źli, ale i takie emocje się w nas pojawiają, niezależnie od tego, kim jesteśmy. Warto zrozumieć na samym początku, że nie możemy oczekiwać od siebie zawsze fantastycznego, tryskającego słońcem humoru, bo ukrywanie swoich uczuć może spowodować, że z czasem staniemy się przeszkodą dla samych siebie. Każda emocja, którą odczuwamy, bez względu na to, czy jest przyjemna, czy wręcz przeciwnie, to sygnał dla nas do koncentracji naszej uwagi właśnie na tym fragmencie. To tak jakby nasze wnętrze mówiło „przyjrzyj mi się”. Niezauważenie problemu lub ignorowanie rozważań, z góry skazuje nas na porażkę, ponieważ nieprzepracowana emocja zaczyna w nas żyć głębiej, a kiedyś będzie miała swoje konsekwencje. To trochę tak, jakby zgniłą cytrynę położyć na dnie naczynia i przykryć ja stertą świeżych pachnących cytrusów licząc na to, że tej zepsutej nie ma skoro jej nie widać. Można sobie tylko wyobrazić, co będzie działo się z pozostałymi owocami.

Co zatem robić? Kiedy czujesz się źle, gdy jest Ci smutno lub zwyczajnie przepełnia Cię złość, po pierwsze zaakceptuj to i nie doprowadzaj do poczucia winy względem siebie, pobądź ze swoim odczuciem, nie odkładaj go. Zaakceptowanie swojego aktualnego stanu pozwoli Ci na chwilę zwolnić, przyjrzeć się sobie bliżej oraz zadać ważne pytania. W swoich nieprzyjemnych uczuciach również możesz się umościć, przecież nikt Ci tego nie zabroni. Pamiętaj, by podążać za swoimi potrzebami, jeśli to jest moment na to, by „potaplać się w błotku przykrych uczuć”, rób to. Skup się na tym, w jaki sposób odczuwasz złość, frustracje, rozczarowanie, smutek. Zauważ co wtedy dzieje się z Twoim ciałem. Zadaj sobie pytanie, po co jest to uczucie? W jakim celu pojawiło się właśnie teraz? Skąd się wzięło? Co możesz zrobić, by odeszło?

Odpowiadając szczerze na te pytania, odkryjesz krainę, o której większość nie ma pojęcia. Świat, do którego wcześniej nie miało się dostępu, właściwie nawet nie wiedzieliśmy o jego istnieniu. Tak właśnie rodzi się świadomość emocjonalna.

Ciężko jest bowiem dostrzec coś w sobie, jeśli widzimy tylko te jasne strony, ale przyglądanie się własnemu wnętrzu jest podstawą każdej drogi. Zatem akceptuj wszelką swoją emocję, zauważ ją, pobądź, nazwij, dajcie sobie czas na poznanie, zastanów się, czy zachowujesz się tak zawsze, czy to tylko wyjątkowa sytuacja. Daj sobie moment na refleksję i co najważniejsze wyciągnij z tego lekcję dla siebie. Podróż w głąb siebie to najwspanialsza przygoda.

z miłością, Paula

239 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *